czwartek, 28 czerwca 2007

2007.06.28 Trudny dzień

Jest 13.42, od około godziny trwa operacja mojego świeżo-zaślubionego Męża. Bardzo się denerwuję. Niepotrzebnie jeszcze mnie nakręcił... że zadzwoni wieczorem - jeśli się obudzi. Wiem, że wszystko będzie ok, ale wiadomo, nerwy zawsze są... Rozśmieszył mnie niechcący swoim telefonem tuż przed operacją - a tuż po podaniu "jaśka" - śmiał się ze swojego zielonego kitla :o) Pewnie miał małą "fazkę"... Nie zostało mi nic innego jak tylko czekać...